środa, 9 marca 2016

Nowa Wiosna, nowy krąg budzenia się życia

Kilka sezonów już minęło na moim pięknym kawałku ziemi, a wydaje mi się, że wszystko mija tam tak niespiesznie, nie ma wielkich zmian, drzewa prawie nie rosną, plonów prawie żadnych nie zbieram, domu nie postawiłem, więc co ja tam cały czas robię, jaką pracę ja tam wykonuję, czy ona ma sens?
Powyższe piszę oczywiście dość przekornie, bo zapał mi nie ostygł, zmiany widzę i cieszę się z nich, natomiast konfrontując to z dzikim pędem wielkiego miasta, z codzienną najemną pracą którą się wykonuje, gdzie potrzeba wyników już teraz oraz patrząc na wielkie zmechanizowane farmy gdzie plon zbiera się na dziesiątki lub setki ton, to niejeden może mnie zapytać co ja chcę osiągnąć, bo jeszcze tam nic nie zrobiłem.
Pewnie niektórzy mogą moją pracę określić jako nic, bo wysiłku i pieniędzy w moje piękne miejsce już trochę zostało zainwestowane, a efekty to tej pory są marne, a chciało by się o wiele więcej i podświadomie moje głodne ego też tego potrzebuję, więc aby je trochę nakarmić tradycyjnie zrobię przegląd i przywołam nowe plany.

1.
Pierwsza rzecz od jakiej zacząłem to zasadzenie lesisto-krzewiastego żywopłotu dookoła mojej działki. Jako, że działka to 2,5ha to i pracy było dużo. Przez parę sezonów wiosną i latem sadziłem różne drzewa i krzewy aby w przyszłości uzyskać pożądany dziki i piękny efekt. W przyszłości, bo jeszcze ta chwila nie nadeszła.
Posadzone drzewka, nawet te paroletnie są jeszcze niewielkie, ziemia uboga i susza nie sprzyjają. Świerki z sadzonek 20-40cm wyrosły może do 80cm, dęby podobnie, część brzóz wyschła, dzikie róże żyją od ponad 2 lat w długim na 100m szpalerze na wschodnim brzegu działki ale jeszcze nie rozkrzewiły się i walczą o życie.
Jedynie co rośnie jak szalone to sosny,tu muszę robić selekcję i wycinać spore ilości aby nie zdominowały mi działki, bo pędzą do słońca z prędkością światła.

2.
Druga rzecz to sad. Posadziłem na przygotowanym około 10 arowym terenie mieszankę kilkunastu drzew owocowych - jabłonie, grusze, śliwy, wiśnie, czereśnie, morele, brzoskwinie, leszczyna.
Większość drzew żyje i rozwija się lecz również powoli mimo, że są podlewane i nawożone naturalnie. W sadzie mam problem jedynie z leszczyną, za chiny nie chce rosnąć, większość drzewek uschła - z 8 posadzonych po 2 sezonach zostały 2... Ciekaw jestem jak sytuacja w tym roku z orzechami włoskimi, na jesieni 2014 posadziłem 6szt, w zeszłym roku były lekko zmarniałe i przymrożone mimo,  że były okryte na zimę agrowłókniną. Wiosną wypuściły nowe pędy ale rewelacji nie było, ten rok okaże się chyba dla nich kluczowy.
W nowym miejscu jesienią 2015 posadziłem sad alternatywny z grusz i śliw azjatyckich/japońskich.

3.
Krzewy owocowe.
Tutaj historia również słodko-gorzka. Borówka rośnie całkiem nieźle, dosadziłem nawet jesienią kolejny szpaler 20szt. więc teraz mam 40szt. Na posadzonych wcześniej nawet były owoce, oczywiście tyle co kot napłakał ale już można było popróbować. Podobna historia z aronią - krzew jest niezniszczalny, owocowały mi aronie całkiem przyzwoicie, zrobiłem nawet trochę soku z nich.
Jagoda kamczacka - widać że rośnie ale jeszcze nie owocowała. Posadziłem na jesieni 2015 całkiem spore poletko 40szt.
Nie daję rady jednak z malinami, w zeszłym roku praktycznie nie odbiły, były sadzone już po raz drugi w specjalnie przygotowaną żyzną i wilgotną ziemię ale na razie bez sukcesu. W tej kwestii jednak się nie poddam, w końcu maliny na działce będą...
Wiosną 2015 posadziłem truskawki - tym razem sukces. Już w pierwszym sezonie (było to truskawki tzw "frigo" z lodówki :)) więc ładnie się rozrosły i owocowały - owoce wyśmienite, super słodkie, marzenie. Mam nadzieję, że w  tym roku dadzą więcej tych smacznych owoców.

4.
Warzywnik
Miałem kawałek zaoranego pola i spróbowałem, ale perz był nie do opanowania, pochłonął wszystko, nawet rzodkiewkę, na podniesione permakulturowe grządki nie miałem siły ani czasu i w tym roku również warzywnik odpuszczam z wyjątkiem pomidorów, które udało mi się na dobrze przygotowanym kawałku ziemi posadzić (sadzonki wyhodowane przeze mnie z nasion w domu - 16szt) w gruncie i wyrosły bardzo przyzwoicie - miałem sporo radości z własnych, wyhodowanych pomidorów, były na prawdę pyszne, takie o jakich marzyłem :)
Acha, miałem jeszcze ziemniaki z 4 grządek przerośniętych perzem (posadziłem może z 4 kg) zebrałem kilka kilogramów i zrobiłem z nich placki - też były rewelacyjne, marzenie, szkoda, że tak mało. Spróbuje jeszcze w tym roku może gdzieś je posadzić, bo o tych plackach będę marzył kolejne pół roku.

W tym roku 2016, jak zawsze mam bardzo ambitne plany:
1. Kontynuuję pracę nad poprawą ziemi na 2 poletkach. W tym roku jednak muszę usunąć z tamtąd perz, bo zeszłoroczna walka polegająca na przeoraniu, zgryzieniu, zabronowaniu i posianiu roślin okrywowych niewiele pomogła. Rośliny słabo wzeszły a perz urósł w siłę. W tym roku postanowiłem go zlikwidować ciemną stroną mocy. Skorzystałem z osiągnięć mrocznych alchemików i użyję Roundupu. Tak, wiem, że to rakotwórcza trucizna, jestem świadomy konsekwencji, ale mam zamiar skorzystać z tej technologii, bo po pierwsze nie mam zamiaru używać jej regularnie (uważam, że to jest główne zagrożenie płynące z pestycydów) a chcę osiągnąć odpowiedni efekt którego nie jestem w stanie osiągnąć innymi sposobami. Kolejny etap , to oczywiście przeoranie etc i zlanie poletek naturalnym nawozem z żywymi mikroorganizmami oraz posianie roślin okrywowych do przeorania pod koniec lata. Spora inwestycja idzie na te poletka ale będzie tam areał na winnicę oraz mini kiwi.

2. Budowę czas zacząć! W najbliższych tygodniach występuję o pozwolenia na budowę domku z bali 22cm w zabudowie zagrodowej, wymiary zew 10mx6m z poddaszem użytkowym. Koszt całej inwestycji szacuję na 100-120.000zł, będę tu prowadził spis kosztów. W tym roku planuję wybudować fundament podpiwniczony pod ten dom, w przyszłym roku natomiast zrealizować resztę inwestycji, bo muszę zgromadzić trochę funduszy, obecnie mam 40.000zł i szacunki na resztę wpływów - jak fortuna będzie sprzyjać to osiągnę poziom 80.000zł
Bez domu na działce czuję się nieco obco, jak gość, co nie może zostać na noc. Spędziłem w zeszłym roku kilka nocy tam pod namiotem i bardzo sobie chwalę, ale to jedynie ciekawe dodatkowe rozwiązanie a nie sposób na bycie w tym miejscu, więc niech Dola sprzyja aby się darzyło, a w końcu wpuszczę swój korzeń w tę ziemię...



Do dzieła!!!


PS.
W tym roku oczywiście kontynuuje projekt "Pszczoła Murarka". Z małej grupki pszczół które miałem w zeszłym roku, w tym roku mam chyba 4-5 razy więcej kokonów. Projekt już odpalony, pszczoły wsadzone do domku, czekają na wiosnę.


czwartek, 28 maja 2015

Wiosna, wiosna, ach to ty....

Sezon wiosenny w pełni, więc czas się pochwalić działaniami w siedlisku. Uważam, że ten sezon będzie przełomowy, a dlatego, że w końcu spodziewam się pierwszych plonów! J
Maliny tym razem się przyjęły – sprawdzałem w zeszłym tygodniu wybrane sadzonki i wypuszczają już pierwsze łodygi, więc liczę na pierwsze owoce. Borówki również mają ładne pąki ale na owoce z tych krzaków to chyba jeszcze za wcześnie. Drzewa w sadzie również w porządki. Wszystkie moje nasadzenia zostały na początku zasilone – podlałem wszystko Humus Active.
Ale do rzeczy co już stworzyłem w nowym sezonie
1.       Podpora pod czarne maliny aby miały się po czym piąć
2.       Pszczoła murarka – powiesiłem domek dla pszczół murarek na czeremsze i zasiedliłem 200 kokonami murarki. Pszczoły powoli się wygryzają
3.       2 pola – znajomy rolnik przygotował mi na działce 2 areały (12 i 15 arów) pola. Obecnie zasiałem tam różne rośliny, które będą pod zaoranie i poprawienie w przyszłości jakości gleby. Zasiane rośliny to: Łubin, Facelia, Nostrzyk, Bobik, Koniczyna
4.       Warzywnik – mocno eksperymentalny warzywnik w tym roku po raz pierwszy. Eksperymentalny pod tym względem, że może być mocno zachwaszczony, bo to miejsce po przeoranym ugorze, zobaczę co z tego wyrośnie.
5.       Mini Kiwi – nie planowałem tej wiosny żadnych nowych nasadzeń, ale zrobiłem mały wyjątek. To Mini Kiwi jest bardzo mocno promowane jako potencjalnie ważna roślina sadownicza w Polsce. Posadziłem 7 sztuk – 3 różne gatunki + męski egzemplarz do zapylania, zobaczę jak to rośnie, kto wie może w przyszłości w to zainwestuję?
6.Truskawka - mam już przygotowane miejsce pod truskawki. W najbliższych dniach posadzę 75szt truskawek w wersji Frigo, czyli z chłodni aby jeszcze w tym roku (po około 60dniach od posadzenia) miały owoce. W kolejnych latach będą owocować odpowiednio do swojej odmiany - kupiłem 3 różne odmiany: Kent, Dukat, Polka.
7. Beczka - wkopałem beczkę w której przygotowuję ekologiczny nawóz do podlewania i oprysków. Nawóz przygotowany na bazie Humus Active, Astvitu i melasy.


W tym roku wiosna dość miło nas traktuje, więc oby się darzyło!

Beczka i poprawa jakości ziemi

Bez odpowiedniej kultury ziemi daleko nie pociągniemy. Ja mam to szczęście w nieszczęściu, że ziemia leżała odłogiem przez kilka (naście?) lat więc nie jest zatruta chemią rolniczą, natomiast klasa ziemi jest słaba V i VI, więc główne zadanie to poprawa jej jakości. Czy to jest możliwe? Moja intuicja, wiedza od ekologicznych praktyków i dotychczasowe doświadczenie mówią mi, że będzie to działać. Po pierwsze mimo, że ziemia jest takiej słabej klasy. to po usunięciu darni, perzu etc pod spodem jest dość dobra ciemna ziemia, widać, że kilka centymetrów próchnicy powstało przez ten czas gdy ziemia była nieużytkowana. A jak ja poprawiam jakość ziemi?
1.       Nie używam żadnej chemi do nawożenia i ochrony roślin
2.       Miejca pod uprawę/nasadzenia „gleboryzarkuję”, a następnie sieję dynamiczne akumulatory, czyli rośliny które wyciagają z głębszych warstw ziemi odpowiednie minerały, a następnie po ścięciu tworzą próchnicę, lub posiadają odpowiedni system korzeniowy dostarczając azotu glebie (łubin, koniczyna, karaganda syberyjska)
3.       Zaszczepiam glebę pozytywnymi mikroorganizmami, które pomagają rozkładać materię organiczną w glebie.
Do tego zastosowałem beczkę. 200l beczkę, częściowo wkopałem wlałęm do niej Humus Active (z Ekodarpol) oraz Astvit – naturalne nawozy zamierające odpowiednie kultury bakterii tlenowych. Aby namnożyć więcej tych bakterii dodaję melasy, aby miały się czym odżywiać i rozmnażać, następnie takim specyfikiem podlewam lub spryskuję rośliny. Przed posadzeniem moich roślin zaprawiam im również korzenie takim specyfikiem, co powoduje, że się łądnie przyjmują i są zdrowe. Obecnie mam doświadczenia z roślinami doniczkowymi w domu – rosną super, oraz jednym sezonem w siedlisku, a obecny sezon będzie dobrym testem sprawdzającym ten nawóz.
Nie mam dostępu do obornika, więc z niego nie korzystam, zastępuję go tak jak przedstawiłem powyżej materia organiczną ze ściętych roślin oraz Humus Active i Astvitem. Wiem, że niektórzy stosują również „herbatkę kompostową” wytwarzaną przez dżdżownice kalifornijskie, myślę, że może mieć to podobne efekty i skład, ale u mnie kompost też jest dopiero w fazie pierwszego sezonu, więc jakieś doświadczenia pojawią się pewnie w kolejnym sezonie.

Badania dostarczone przez producenta sugerują, że nawozy te działają podobnie jak obornik w glebie i po kilku sezonach stosowania poprawiają klasę gleby, oczywiście przy dostarczaniu materii organicznej glebie, a stosowane jako oprysk na roślinach zapobiegają chorobą, likwidują szkodniki i ogólnie wzmacniają rośłiny aby mogły samodzielnie radić sobie z potencjalnymi problemami. Jestem zazwyczaj sceptyczny w stosunku do zapenien producentów, więc wolę wszystko sprawdzić w praktyce. Częściowo już mam pewne doświadczenia, mizerne lecz mimo wszystko pozwalają mi sądzić, że producent nie wkręca klientów w kolejną marketingową bajeczkę. Ten sezon wiele mi powie o skuteczności ten metody i jesienią podzielę się wynikami – ile tego stosowałem, jak i jakie efelty osiągnąłem.

Czarna Malina Bristol (Rubus occidentalis Bristol)

Jeszcze nie spotkałem się z uprawą tej maliny, widziałem malino-jeżyny ale to jest całkowicie inna odmiana typowa malina tylko czarna. Kupiłem 5 sztuk. Ma owocować na pędach 2 letnich więc w tym roku nie spodziewam się owoców, natomiast zbudowałem dla niej podpory, bo czytałem, że silnie się rozrasta. Puściła już nowe liście, więc chyba podłoże jej służy. Oczywiście używam tylko ekologicznych metod uprawy, żadnych nawozów mineralnych, żadnej chemii tylko naturalne metody i odżywki -przygotowałem już sobie odpowiedni nawóz, bulgocze w beczce 200 litrowej, na początku maja jak mocniej ruszy wegetacja zastosuję pierwszy oprysk moją miksturą J.Przygotowałem do nasadzenie glebę, aby była bardziej pojemna wodno (wymieszałem glebę z torfem), a po posadzeniu maliny wyściółkowałem i oczywiście odpowiednio podlałem wodą z nawozem.

Ściółka to jednak potęga – nawet po dużym upale gleba pod ściółką pozostaje wilgotna, co służy malinom, a bez ściółki zamienia się w proch. Pamiętam moją zeszłoroczną porażkę z malinami, ale czasem człowiek uczyć się musi na własnych błędach. Mam zatem nadzieję, że ta kosztowna lekcja spowodowała, że swoją wiedzę przekuję na 100% sukces sadzonek malin w tym roku.
Ale wracając do mojej Czarnulki, to ma być łatwa w uprawie i pielęgnacji, bo nie wytwarza odrostów korzeniowych. Rośnie sobie koło „normalnych” malin, więc będzie można łatwo porównać różnice w przyrostach.

Zbiór owoców w połowie lipca – już się nie mogę doczekać, a może jednak będzie kilka tych czarnych malin w tym roku ;)

czwartek, 22 stycznia 2015

Budowa studni głębinowej w siedlisku

Miałem spory dylemat gdy potrzebowałem wody na mojej działce. Siedlisko jest położone na glebie V-VI klasy (bynajmniej było jakieś 15 lat temu, od tamtego czasu leży odłogiem więc trochę mogło się poprawić), głębiej są piaski, żwiry, więc przepuszczalność gleby bardzo duża, więc i problem z wodą.
Postanowiłem, że woda na działce musi być bo inaczej nic mi się nie uda wyhodować w tych warunkach. Poniosłem kilka porażek – patrz maliny i borówka, więc decyzja była jednoznaczna.
Dylemat pojawił się przy pytaniu skąd tę wodę wziąć. Obok działki biegnie wodociąg, więc woda jest blisko i łatwo można ją podłączyć. Natomiast biorąc pod uwagę mój nonkonformizm i postawę wobec systemu, więc postanowiłem, że nie będę go karmił i wybuduję sobie studnię głębinową, bo:
- nie będę płacił za usługę przesyłową wody
- woda ze studni głębinowej jest tańsza w eksploatacji (koszt energii pompy wydobywającej wodę)
- woda ze studni głębinowej jest zdrowsza (to jeszcze sprawdzę, bo nie robiłem badań wody z mojej studni), bez chloru i innej chemii uzdatniającej wodę w oczyszczalniach, dzięki temu powinna lepiej służyć ludziom i roślinom
- nie płynie kilometrami przez rury tylko tryska bezpośrednio z ziemi (prawie J), co uważam, że też wpływa na jej jakość.

Jak się do tego zabrałem?
Firmę studniarską znalazłem przez znajomego.
Zadzwoniłem do człowieka, porozmawialiśmy, ustaliliśmy wstępnie koszty i ruszamy.
Ekipa pojawiła się w pewnego szarego, kwietniowego dnia na działce, wyznaczyliśmy miejsce gdzie ma być studnia i zaczęło się kopanie.
Zdziwiło mnie to, że nie szukali wody z różdżką, nie robili jakiego próbnego odwiertu etc. Szef powiedział, że woda będzie na pewno między 30-40m, może płycej ale nie gwarantuje odpowiedniego pokładu. Byłem wobec tego trochę sceptyczny bo skąd on to może wiedzieć będąc na mojej działce po raz pierwszy.

Panowie, wiercili, wiercili i wiercili, co kilkanaście minut miętolili w palcach wodę z piachem która pojawiała się z odwiertu, cmokali, mlaskali, drapali się po głowie i wreszcie na 36m powiedzieli, że to już.


Włożyli do odwiertu rurę pvc z filtrem a następnie pompę i woda zaczęła lecieć. Leciała godzinę, może dwie z podobnym ciśnieniem, była trochę brudna ale z każdą minutą stawała się bardziej przejrzysta, więc stwierdzili, że jest dobrze – rozliczyliśmy się, a panowie potwierdzili, że dają gwarancję na robotę. Pozostało mi tylko skompletować pompę z elementami do przesyłu wody i mam źródło!

Łatwo nie było, bo biorąc pod uwagę, że jestem laikiem, mieszkającym w bloku w wielkim mieście nigdy takimi sprawami technicznymi się nie interesowałem, ale, że jestem jak każdy człowiek zwierzęciem inteligentnym, a do dyspozycji mam niemal nieograniczoną wiedzę całego świata przynoszoną mi przed nos przez wujka Googla, zmonowałem pompę i resztę elementów. Oczywiście miało to być połączenie jakości z korzystną ceną. Niestety jak się okazała za bardzo skupiłem się na korzystnej cenie a mniej na jakości i dostałem to co wybrałem. Pompa była słaba (SKM 150),
mimo, że miała być silna- miała podnosić z 80m, a na 30m po prostu zdychała lub nie mogła ruszyc słupa wody. Na poczatku myślałem, że nie mam wystarczająco wody w studni i pompa się wyłącza. Oddałem ją do serwisu gwarancyjnego. Dokładnie opisałem problem (działa do 10m, później słabo lub wcale), mistrzowie sprawdzili na swoich maszynkach, że parametry są ok, więc pompa ok. No patrz a u mnie w praktyce, w studni nie działa a u nie go w tabelce działa – i kto ma racje? Przez takie podejście naukowo-teoretyczno-wąskotorowe człowiek zaczyna wątpić we własne doświadczenie. Co ja robię źle, może jestem jakiś niedorozwinięty i źle podłączam tę pompę, wody nie ma, czy jakieś wodniki studzienne zatykają pompę. Podjąłem ryzyko – sprzedają tę pompę, skoro serwis tweirdzi, że jest dobra to z czysym sumieniem mogę ją sprzedać. I sprzedałem człowiekowi do studni kręgowej z której z kilku metrów miał pompować wodę – no i właśnie do tego ta pompa się nadawała. Oczywiście straciłem na tym biznesie kilka stówek, ale się zawziąłęm i kupiłem niewiele droższą pompę (SC 3/19 230 V),
a idealną w działaniu.
No i okazało się, że jednak doświadczenie, a nie tabelka w excelu ma rację, ach ten świat. Od tej pory mam super działającą pompę i pody pod dostatkiem. Na działce nie mam prądu (jeszcze, bo tu akurat się przełamałem i złożyłem wniosek o podłączenie, umowa już podpisana, mają podłączać w 2015), więc używam agregatu na benzynę do pompowania, ale mimo wszystko, jest to korzystne. Studnię obudowałem sobie kręgiembetonowym (małym) nałożyłm na to betonową pokrywę z włazem metalowym i pełne bezpieczeństwo sprzętu jest.
Podsumowując:
- koszt wywiercenia studni wraz z osprzętem: 3800zł
- pompa wraz z niezbędnemi elementami (odpowiedniej długości przewód zasilający) rura do wody, etc: około 1000zł
- obudowanie studni kręgiem betonowym z włazem: 250zł
Łącznie: 5050zł
Jak widać kawał grosiwa, mam więc nadzieję, że studnia ostanie się dla potomnych.
W tym roku jej kolejny poważny test – jak sobie poradziła pompa w studni przez zimę.

Oby do wiosny!

środa, 17 grudnia 2014

Podsumowanie 2014 roku w siedlisku

Mamy grudzień, idą święta, prace w siedlisku zakończone, a biorąc pod uwagę, że mało pisałem w tym roku to czas na podsumowanie. Mam też oczywiście noworoczne postanowienie, że wezmę się za ten blog w końcu poważniej, więc niech się darzy!









Podsumowując bardzo ogólnie uważam ten rok za bardzo udany. Przeszedłem pewien etap od "gołego" pola do całkiem nieźle obsadzonego siedliska, które jest ogrodzone sosnowym płotem z siatką leśną oraz posiada swoje pierwsze media - WODĘ! ze studni głębinowej.


Poniżej podsumowanie tego co wydarzyło się przede wszystkim w 2 połowie roku, bo początek był już opisany w poprzednim poście.

1. Sad (ok 1000m2).
Obecnie jest obsadzony: jabłonie (12szt), grusze (3szt), śliwy (9szt), czereśnia (5szt), wiśnia (6szt), brzoskwinia (3szt), morela (3szt), nektaryna (3szt), dereń jadalny (2szt), nieszpółka (2szt), pigwa gruszkowa wielkoowocowa (2szt), oliwnik wielokwiatowy (2szt) i leszczyna (8szt) - większość to różne odmiany, niewiele jest powtarzających się.
Dodatkowo w międzyrzędziach jest posadzonych kilkanaście porzeczek (różne) i kilka agrestów.
Na jesieni sad został wykoszony, a drzewa wyściółkowane ściętymi roślinami oraz podlane Humus Active papka z pozytywnymi organizmami. Latem również było zastosowane podlanie tym środkiem a drzewa również zostały nim opryskane w celu poprawienia ich odporności.

Plany na 2015 - dosianie roślin wspierających/dynamicznych akumulatorów

2. Borówka wysoka amerykańska (1 rząd - 20szt)
Jesienią zakupiłem w szkółce Konieczko, tam gdzie kupowałem wszystkie sadzonki drzew owocowych, sadzonki borówki 20szt. (Herbert 5szt, Bluecrop 10szt, Spartan 5szt). Sadzonki bardzo ładne wyrośnięte, zdrowe. Tym razem podszedłem do tego bardziej kompleksowo, bo przygotowałem dołki pod posadzenie każdej sztuki borówki - zmieszałem torf z przekompostowanymi wiórami oraz ziemią, posadziłem borówkę, wyściółkowałem korą świerkową i wiórami. Nasadzenia zostały podlane i spryskane Humus Active papka.
Borówkę sadziłem z pojemników na początku września, więc sadzonki się dobrze przyjęły i w grudniu wyglądały na zdrowe.

Plany 2015 - poprawić ściółkowanie

3. Malina (1 rząd - 40szt, finalnie ma być 55szt)
Malinę również zakupiłem u Konieczko (po nasadzeniach drzew owocowych i borówek mam do nich zaufanie, rośliny są bardzo solidne) - sadzonki były z gołym korzeniem, ale duże i mocno ukorzenione, więc mam nadzieję, że tym razem się wszystko przyjmie. Oczywiście nie poprzestałem na moich pobożnych życzeniach ale zabrałem się poważnie za to aby tak się stało. Przygotowałem lepiej pas ziemi pod maliny aby zwiększyć pojemność wodną gleby. Wymieszałem torf zwykły, torf odkwaszony z przekompostowanymi wiórami oraz ziemią w odpowiedniej proporcji i w takim pasie sadziłem maliny. Maliny zostały podlane i opryskane (jak wszystko zresztą) Humus Active oraz zostały wyściółkowane skoszoną trawą i roślinami łąkowymi.
Posadzone odmiany: malina czarna Bristol (5szt), Polana (10szt), Pokusa (15szt), Polesie (10szt). Miałem dosadzić jeszcze 10-15szt maliny żółtej ale nie dostałem sadzonek.

Plany 2015 - dosadzić malinę żółtą 15szt oraz postawić podpory pod malinę czarną Bristol

4. Orzech włoski
Co do obsady orzecha miałem sporo niepewności, w końcu jednak się zdecydowałem, ale nie dostałem odmian jakie początkowo zakładałem. Kupiłem orzechy szczepione z Urzejowic k. Przeworska (szczepionyorzech.pl), bo wyglądają na profesjonalną szkółkę jeżeli chodzi o orzechy.
Ostatecznie posadziłem 5 sadzonek orzecha:

- U3 - 2 sztuki - Orzech typu średni ‘Jacek', przeznaczony głównie do nasadzeń amtorskich. Pochodzi z okolic Lubaczowa.Wcześnie rozpoczyna wegetację, ale wiąże pąki kwiatowe w śpiących oczkach, co zapewniło mu powtórne kwitnienie i zawiązanie owoców po przemarznięciu młodych pędów na wiosnę. Skorupa cienka, dość gładka , jądro dające się bardzo łatwo wyłuskać,  słodkie , aromatyczne, bardzo smaczne szczególnie na mokro, suche  stanowi  38- 42 % masy orzecha. Po wysuszeniu zachowuje dobrą jakość jądra, ale wymaga dokładnego suszenia. Bardzo plenny orzech, w okres owocowania wchodzi w drugim-trzecim roku po posadzeniu. W latach obfitego owocowania drobnieje. Odporny na antraknozę na bakteryjną zgorzel dość wrażliwy.

- U17 - 1 sztuka - Nowa odmiana pochodząca z okolic Przeworska. Drzewo mateczne zdrowe, wiek kilkanaście lat. Orzechy duże i bardzo duże, skorupa cienka, bardzo smaczne zarówno na mokro, jak i po wysuszeniu. Suche orzechy długo nie jełczeją przechowywane w warunkach domowych, zachowują dobry smak prawie do nowych zbiorów. Doskonały do ogrodów przydomowych ze względu na smak orzechów i dużą łatwość łuskania. Jądro traci nieco na wadze po wysuszeniu, ale nadal pozostaje duże

- U13 - 2 sztuki - Nowa odmiana, pochodzi z miejscowości Markowa na Podkarpaciu. Drzewo mateczne ma około 100 lat. Orzechy dość duże z bardzo cienką skorupą, nie wszystkie szczelnie zamknięte.  Nadaje się do ogrodów przydomowych i małych sadów z przeznaczeniem na szybkie łuskanie.

Pod orzechy również przygotowałem specjalnie ziemię. Wykopałem dołki 1m średnicy i zasypałem sadzonki mieszanką torfu odkwaszonego, przekompostowanych wiórów, grysu marmurowego i zwykłej ziemi. Podlałem i opryskałem Humus Activ, wyściółkowałem kartonem, wiórami i ściętą trawą/roślinami łąkowymi, a w grudniu owinąłem zimową agrowłókniną aby zabezpieczyć przed mrozem.
Obecnie orzech jest dla mnie największą niewiadomą, czy się przyjmie i jak będzie rósł. Uważam, że tutaj przygotowałem się lepiej niż do malin i borówek w zeszłym roku, więc obecnie nie mam sobie nic do zarzucenia, reszta w rękach natury.

Plany 2015 - dosiać roślin wspierających/ dynamicznych akumulatorów

5. Inne

Leszczyna - leszczynę mam posadzoną w pobliżu orzechów włoskich, odmiany Cosword i Warszawski Czerwony, oraz w południowej części sadu. W tym roku wymieniłem kilka drzewek, bo chyba z powodu niewłaściwego posadzenia (brak wody) oraz mrozów w kwietniu kilka sadzonek się nie przyjęło. Jestem ciekawy jak będzie w najbliższą wiosnę

Plany 2015 - dbać o wzrost, ewentualnie dosadzić w miejsce źle przyjętych nasadzeń

Aronia i jagoda kamczacka - aronia 5szt i jagoda 3szt są posadzone po zachodniej stornie sadu, na dość ubogiej glebie. Rosną już rok, więc się przyjęły, są wyściółkowane i były podlewane co pewien czas. Biorąc pod uwagę, że nie są to wymagające rośliny, może w przyszłym roku pojawią się już pierwsze plony na aronii, która wygląda na starszą sadzonkę niż jagoda.

Plany 2015 - dosadzić około 3 szt Jagody Kamczackiej

Morwa czarna i biała - drzewa posadzone jesienią za wschodnią częścią sadu (łącznie 4szt), mają dawać owoce ale również służyć jako wiatrołap dla sadu.

Świdośliwa i ałycza - w kilku miejscach na działce posadziłęm małe sadzonki świdośliwy i ałyczy aby służyły jako wiatrołap i dawały pożytek między innymi dla ptaków. Były sadzone bez wody i w zachwaszczoną darń, więc ciężko będzie z ich wzrostem.

Plany 2015 - odchwaszczenie i wyściółkowanie nasadzeń aby wspomóc wzrost sadzonek

Las Sosnowy - na działce posiadam około 0,5ha dość młodego sosnowego lasu (10-12 lat) - samosiejki. W ostatnich tygodniach okrzesaliśmy go w 90%, więc ma teraz szansę rosnąć zdrowiej a w runie mogą pojawić się inne rośliny aby urozmaicić tę monokulturę, w której obecnie dominuje sosna, jest kilka brzóz i czeremch oraz parę dębów.

Plany 2015 - urozmaicić drzewostan poprzez dosadzenie innych roślin leśnych (drzew i krzewów). Plus zakup piły spalinowej do cięcia lasu na 2 działce - obecnie używałem pożyczonego Stihla.

Jesienią zakupiłem nową wykaszarkę Mcculloch B26, bo poprzednią chińszczyznę szlak trafił. Różnica w jakości jest gigantyczna, aż chce się robić. Do sprzętu można dokupić dodatkowe końcówki jak mini glebogryzarka i podkrzesywarka. Na wiosnę pewnie zakupię końcówkę glebogryzarkę, sprawdzimy czy się sprawdza - pewnie się przyda przy malinach i borówce.

Plan pracy na sezon 2015 

Oprócz powyższych planów związanych z obsługą obecnych nasadzeń mam całkowicie nowe pomysły na rozwój siedliska.

1. Poprowadzenie rur z wodą od studni w różne części siedliska, bo bieganie z wężem po całej działce jej dość męczące. Wyjdzie zapewne z paręset metrów rozprowadzeń.

2. Oczko wodne.
Moim zdaniem jest to niezbędna inwestycja aby poprawić wilgotność w siedlisku, zapewnić lepsze warunki do rozwoju owadom, ptakom i poprawić różnorodność biologiczną.
Planuję malutkie oczko wodne około 30 m2 wyłożone odpowiednią folią oraz odpowiednie rośliny.

3. Warzywnik i spirala ziołowa
Wokół oczka wodnego planuję zrobić podniesioną grządkę / wał permakulturowy na którym zasadzę warzywa. W okolicy stworzę również spiralę ziołową.

4. Założenie dwóch pól uprawnych
Wydzieliłem już miejsca na założenie niewielkich pól uprawnych po około 10 arów, na których będę mógł testować różne uprawy zbóż i innych roślin na własne potrzeby uprawianych nie w monokulturze.

5. Więcej dynamicznych akumulatorów
Wysiew na całym terenie siedliska ziaren dynamicznych akumulatorów (nostrzyk, facelia, łubin etc.) celem poprawy gleby

6. Drzewa
Wycinka młodych samosiejek sosny spoza pasów wiatrochronnych aby nie zakwaszać gleby, na te miejsca wysiać dynamiczne akumulatory i zasadzić różnorodne drzewa owocowe, które będą rosnąć w sposób permakulturowy z minimalną ingerencją ludzką.

Myślę, że plan jest wystarczająco ambitny i bardzo mnie to cieszy, więc aby do Wiosny!
Sława!

czwartek, 21 sierpnia 2014

Przegląd roku 2013 i działania 2014

Minął ponad rok, od ostatniego wpisu. Dość niedbale trzymam się relacji z mojego kawałka ziemi ale to nie znaczy że się nie zajmuję swoim siedliskiem.
Zajmuję się i owszem. A co się wydarzyło przez rok?

1.
Jesienią zgodnie z planem posadziłem część drzew owocowych w przygotowanym sadzie w południowej części działki. Były to jabłonie, grusze, śliwy oraz leszczyna – łącznie około 30 sadzonek. Niestety późną jesienią skradziono mi około 12 sadzonek. Częściowo sam zachęciłem złodzieja bo zostawiłem etykiety z opisem gatunków na drzewach.
Sadzonki, które zimowały przeżyły dobrze zimę – były wyściółkowane tylko kartonem.
Na wiosnę dosadziłem skradzione gatunki oraz nowe: wiśnie, czereśnie, brzoskwinie, morele, nektaryny.  Dosadzałem wczesną wiosną w marcu bo już przyszła oczekiwana wiosna, natomiast kwiecień był okrutny i ściął mrozem - chyba z tego powodu straciłem 2 drzewka i leszczyna trochę dostała w kość.

2.
Na działce oczywiście regularnie dosadzam drzewa liściaste. Tej wiosny dosadziłem klony, jesion, klon jawor, jarząb, akację oraz lipę. Dołożyłem też trochę iglastych – świerki różne gatunki, jodły. Ciekawe ile z tego przeżywa, bo w tej gęstej darni wiele sadzonek usycha i marnuję na to sporo pieniędzy, a efektów nie widać. Może jak część sadzonek jak się lepiej ukorzeni to pójdzie w górę ale jak na razie to walczą o przetrwanie.
Postanowiłem już nie sadzić w ilości hurtowej, ale mniej i bardziej o to dbać: wycinać darń i ściółkować, bo za duże są straty mimo dość taniego materiału nasadzeniowego vs. większe drzewka.

3.
Jednak największe straty jakie poniosłem na wiosnę to malina i borówka. Jesienią posadziłem na przygotowanym pasie ziemi maliny (60szt) i pod lasem borówkę (40szt) .
Niestety nic się nie przyjęło. Maliny sadzonki były dość suche, a na działce nie było wody aby je przygotować przed posadzeniem i później podlać i nic nie wzeszło. Z borówką jestem zaskoczony, bo były to dość dobre choć małe sadzonki w pojemnikach. Niestety na wiosnę miałem wymrożone wszystko mimo, że wyściółkowałem korą – mimo wszystko uważam, że to przez brak wody, więc studnia jest niezbędna. Do tej pory moja największa porażka i strata finansowa. W tym roku postanowiłem poprawić te nasadzenia.

4.
Zaplanowałem w 2014 jedną sporą inwestycję, a mianowicie wykopanie studni.
W kwietniu zamówiłem studniarzy i wykopali mi studnię głębinową – 34m (koszt 3700zł). Oczywiście kupiłem do niej pompę i tu zaczął się problem – pompa nie pompowała (pożyczałem agregat prądotwórczy od rodziny). Pompę oddałem do reklamacji, reklamacja nieuzasadniona tak mi odpisał serwis, bo im działa. No patrz a u mnie na 34m pompa nie działa i kop się pan tu z koniem. Na mniejszej głębokości działa. Ale udało się sprzedać, oczywiście poniżej kosztów. Człowiek założył ją w studni z kręgami i mu pompuje. Ja kupiłem nową, lepszą pompę (koszt 600zł + oprzyrządowanie 200zł). Tym razem sukces – pompa pompuje jak należy i drzewa zostały podlane ale pierwszy raz w połowie sierpnia 2014 roku. Na szczęście pogoda była dość zmienna i czasem padało, więc mi nic nie uschło, ale drzewka dość wymęczone były przez suszę. Tak więc studnia jest i na działce też jest woda, więc sukces.

5.
Na działce mam słup energetyczny, więc przez znajomego złożyłem podanie o podłączenie prądu. Dostałem już umowę, więc za rok powinni podłączyć prąd.

Na jesień 2014 mam zaplanowane aby posadzić kolejny raz maliny (tym razem z pojemnika i będę dbał o wilgotność) oraz borówkę. Zmniejszę ilości: malin 30 szt, borówek 20 szt.
Dodatkowo posadzę jeszcze kilka porzeczek w międzyrzędziach w sadzie i dodatkowych drzewek jak: morwa, pigwa etc.

Mam plan również na posadzenie 5 szczepionych orzechów włoskich już we wrześniu. Muszę tylko zamówić glebogryzarkę z ciągnikiem od znajomego aby przygotował mi ziemię pod nasadzenie.

Wracając do sadu, to drzewa mam wyściółkowane kartonem po nasadzeniu a reszta ziemi to dość swobodna łąka (dosypywałem tam nawet różnych nasion łąkowych aby zachować różnorodność + koniczyna). Na razie kosiłem raz w lipcu i wyściółkowałem sianem wszystkie drzewa w sadzie (sad ma około 1.000m2).

Na prace na działce przeznaczam zazwyczaj tylko soboty i to tylko niektóre, więc zawsze jest więcej roboty i planów niż czasu, więc niestety pewne rzeczy wychodzą mi „po łebkach”. Tym razem jednak się przyłożę do malin i borówki, bo ta porażka mnie najbardziej boli (no i stracone sadzonki drzew leśnych liściastych).
Na pocieszenie tylko napiszę, że jesienią posadziłem jeszcze 5 krzewów aronii i 3 jagody kamczackiej w zeszłym roki i te sadzonki żyją i nawet się rozwijają.

Ale co z tymi malinami?
Chcę zwiększyć żyzność ziemi w sposów permakulturowy. Mam dostęp do przekompostowanych wiórów. Dosypię ich na miejsce sadzenia malin, przykryję to skoszonym sianem i przeprocesuję glebogryzarką aby wymieszać to z ziemią i zielonką aby przygotować pod nasadzenie.
A borówka?
Zrobię to samo, ale zostało jeszcze trochę kory po ściółkowaniu, więc to też pójdzie pod glebogryzarkę. Kupię trochę większe sadzonki borówki może łatwiej przezimują, może dodatkowo je okryję agrowłókniną na zimę, zobaczę.

Więc do roboty!