niedziela, 12 maja 2013

Orka na ugorze!

Ostatnio trochę się narobiłem na działce, ale zaczynając od początku.
Zmartwiłem się poobgryzanymi po zimie sadzonkami młodych leśnych drzewek - wygłodniałe sarny buszowały po siedlisku i część młodych sadzonek dość mocno poskubały. Nie ogrodziłem ziemi płotem i zwierzęta miały swobodny dostęp do swoich przysmaków, tak więc priorytet na ten rok to wybudować ogrodzenie. Część ogrodzenia już jest we wschodniej części - wiejski płot z żerdzi, w północnej części też taki będzie i reszta również.
A jeżeli chodzi o robotę, to wyznaczyłem teren pod sad oraz paski pod maliny, orzecha włoskiego, leszczynę i borówkę - przywiozłem z wypożyczalni glebogryzarkę (koszt 100zł/dzień + paliwo), całkiem porządna i wtedy...

Wtedy poznałem prawdziwe znaczenie słowa "ORKA NA UGORZE"! Oj Dolo, to mi dołożyło do pieca.
Wyznaczyłem 1000m2 pod sad, oczywiście było to pole leżące odłogiem przez kilka(naście?) lat, zarośnięte perzem i inną zielonką - przez 8h zrobiłem połowę. Na szczęście znajomi zorganizowali mi rolnika z ciągnikiem i glebogryzarką - chyba nie mogli patrzeć na te moje katusze i tydzień później rolnik załatwił to wszystko (sad + resztę wyznaczonego terenu pod nasadzenia) sprzętem w 1,5h (koszt 100zł). To się nazywa potęga mechanizacji, tylko trzeba z tego mądrze korzystać...

Wczoraj z paska na maliny wygrabiłem trochę wysuszonego przez tydzień perzu i posiałem gorczycę i facelię, aby perz w pełnej okazałości mi się nie odrodził. Jesienią przed sadzeniem znów to przejadę glebogryzarką. Reszty nie grabiłem, bo bym nie dał rady, posiałem ten sam zestaw, zobaczymy jak się przyjmie. Na szczęście Przyroda sprzyja, mają być deszcze, więc Sława Bogom.

Roboty wiosenne zakończone, posadziłem wcześniej jeszcze kilka nowych sadzonek: klon jawor (jednak się zdecydowałem na tej działce), kilka jarzębów szwedzkich, parę jaśminowców i jeszcze jakaś drobnica. Niestety duża część sadzonek te które zamówiłem w sadowniczy.pl nie przyszła do mnie przez miesiąc, terminowość niech ich piorun strzeli - zamówione w kwietniu 12-go, do dziś nie doszło, więc klony dopiero będą sadzone na jesieni, topole tak samo.
Dodatkowo znajome chłopaki z rodziny budują mi ogrodzenie z moich drzewek sosnowych z lasu - dobrze, że mam kawałek lasu, bo 700m bieżących działki ogrodzić to trochę młodych sosen zakończy żywot. Ale takie prawo przyrody, jedni giną, aby mogli żyć inni - i za to bardzo  dziękuję moim sosnom, że dzięki nim tworzę swoją przestrzeń. Dzięki temu też część przecinki drzewek mam z głowy, bo będzie zrobiona pod budowę płotu. Za miesiąc jak kupię piłę to zacznę sam działać z przecinką.

Tak jeszcze spoglądając na sadzonki z jesieni to 95% się przyjęła, jestem zadowolony, późna wiosna im raczej pomogła a nie zaszkodziła, wszytko puszcza liście i zaczyna zapuszczać korzenie na działce - już nie mogę się doczekać jak zobaczę kiedyś 150m żywopłotu z kwitnących dzikich róż, aż mi serce rośnie :)