czwartek, 28 maja 2015

Wiosna, wiosna, ach to ty....

Sezon wiosenny w pełni, więc czas się pochwalić działaniami w siedlisku. Uważam, że ten sezon będzie przełomowy, a dlatego, że w końcu spodziewam się pierwszych plonów! J
Maliny tym razem się przyjęły – sprawdzałem w zeszłym tygodniu wybrane sadzonki i wypuszczają już pierwsze łodygi, więc liczę na pierwsze owoce. Borówki również mają ładne pąki ale na owoce z tych krzaków to chyba jeszcze za wcześnie. Drzewa w sadzie również w porządki. Wszystkie moje nasadzenia zostały na początku zasilone – podlałem wszystko Humus Active.
Ale do rzeczy co już stworzyłem w nowym sezonie
1.       Podpora pod czarne maliny aby miały się po czym piąć
2.       Pszczoła murarka – powiesiłem domek dla pszczół murarek na czeremsze i zasiedliłem 200 kokonami murarki. Pszczoły powoli się wygryzają
3.       2 pola – znajomy rolnik przygotował mi na działce 2 areały (12 i 15 arów) pola. Obecnie zasiałem tam różne rośliny, które będą pod zaoranie i poprawienie w przyszłości jakości gleby. Zasiane rośliny to: Łubin, Facelia, Nostrzyk, Bobik, Koniczyna
4.       Warzywnik – mocno eksperymentalny warzywnik w tym roku po raz pierwszy. Eksperymentalny pod tym względem, że może być mocno zachwaszczony, bo to miejsce po przeoranym ugorze, zobaczę co z tego wyrośnie.
5.       Mini Kiwi – nie planowałem tej wiosny żadnych nowych nasadzeń, ale zrobiłem mały wyjątek. To Mini Kiwi jest bardzo mocno promowane jako potencjalnie ważna roślina sadownicza w Polsce. Posadziłem 7 sztuk – 3 różne gatunki + męski egzemplarz do zapylania, zobaczę jak to rośnie, kto wie może w przyszłości w to zainwestuję?
6.Truskawka - mam już przygotowane miejsce pod truskawki. W najbliższych dniach posadzę 75szt truskawek w wersji Frigo, czyli z chłodni aby jeszcze w tym roku (po około 60dniach od posadzenia) miały owoce. W kolejnych latach będą owocować odpowiednio do swojej odmiany - kupiłem 3 różne odmiany: Kent, Dukat, Polka.
7. Beczka - wkopałem beczkę w której przygotowuję ekologiczny nawóz do podlewania i oprysków. Nawóz przygotowany na bazie Humus Active, Astvitu i melasy.


W tym roku wiosna dość miło nas traktuje, więc oby się darzyło!

Beczka i poprawa jakości ziemi

Bez odpowiedniej kultury ziemi daleko nie pociągniemy. Ja mam to szczęście w nieszczęściu, że ziemia leżała odłogiem przez kilka (naście?) lat więc nie jest zatruta chemią rolniczą, natomiast klasa ziemi jest słaba V i VI, więc główne zadanie to poprawa jej jakości. Czy to jest możliwe? Moja intuicja, wiedza od ekologicznych praktyków i dotychczasowe doświadczenie mówią mi, że będzie to działać. Po pierwsze mimo, że ziemia jest takiej słabej klasy. to po usunięciu darni, perzu etc pod spodem jest dość dobra ciemna ziemia, widać, że kilka centymetrów próchnicy powstało przez ten czas gdy ziemia była nieużytkowana. A jak ja poprawiam jakość ziemi?
1.       Nie używam żadnej chemi do nawożenia i ochrony roślin
2.       Miejca pod uprawę/nasadzenia „gleboryzarkuję”, a następnie sieję dynamiczne akumulatory, czyli rośliny które wyciagają z głębszych warstw ziemi odpowiednie minerały, a następnie po ścięciu tworzą próchnicę, lub posiadają odpowiedni system korzeniowy dostarczając azotu glebie (łubin, koniczyna, karaganda syberyjska)
3.       Zaszczepiam glebę pozytywnymi mikroorganizmami, które pomagają rozkładać materię organiczną w glebie.
Do tego zastosowałem beczkę. 200l beczkę, częściowo wkopałem wlałęm do niej Humus Active (z Ekodarpol) oraz Astvit – naturalne nawozy zamierające odpowiednie kultury bakterii tlenowych. Aby namnożyć więcej tych bakterii dodaję melasy, aby miały się czym odżywiać i rozmnażać, następnie takim specyfikiem podlewam lub spryskuję rośliny. Przed posadzeniem moich roślin zaprawiam im również korzenie takim specyfikiem, co powoduje, że się łądnie przyjmują i są zdrowe. Obecnie mam doświadczenia z roślinami doniczkowymi w domu – rosną super, oraz jednym sezonem w siedlisku, a obecny sezon będzie dobrym testem sprawdzającym ten nawóz.
Nie mam dostępu do obornika, więc z niego nie korzystam, zastępuję go tak jak przedstawiłem powyżej materia organiczną ze ściętych roślin oraz Humus Active i Astvitem. Wiem, że niektórzy stosują również „herbatkę kompostową” wytwarzaną przez dżdżownice kalifornijskie, myślę, że może mieć to podobne efekty i skład, ale u mnie kompost też jest dopiero w fazie pierwszego sezonu, więc jakieś doświadczenia pojawią się pewnie w kolejnym sezonie.

Badania dostarczone przez producenta sugerują, że nawozy te działają podobnie jak obornik w glebie i po kilku sezonach stosowania poprawiają klasę gleby, oczywiście przy dostarczaniu materii organicznej glebie, a stosowane jako oprysk na roślinach zapobiegają chorobą, likwidują szkodniki i ogólnie wzmacniają rośłiny aby mogły samodzielnie radić sobie z potencjalnymi problemami. Jestem zazwyczaj sceptyczny w stosunku do zapenien producentów, więc wolę wszystko sprawdzić w praktyce. Częściowo już mam pewne doświadczenia, mizerne lecz mimo wszystko pozwalają mi sądzić, że producent nie wkręca klientów w kolejną marketingową bajeczkę. Ten sezon wiele mi powie o skuteczności ten metody i jesienią podzielę się wynikami – ile tego stosowałem, jak i jakie efelty osiągnąłem.

Czarna Malina Bristol (Rubus occidentalis Bristol)

Jeszcze nie spotkałem się z uprawą tej maliny, widziałem malino-jeżyny ale to jest całkowicie inna odmiana typowa malina tylko czarna. Kupiłem 5 sztuk. Ma owocować na pędach 2 letnich więc w tym roku nie spodziewam się owoców, natomiast zbudowałem dla niej podpory, bo czytałem, że silnie się rozrasta. Puściła już nowe liście, więc chyba podłoże jej służy. Oczywiście używam tylko ekologicznych metod uprawy, żadnych nawozów mineralnych, żadnej chemii tylko naturalne metody i odżywki -przygotowałem już sobie odpowiedni nawóz, bulgocze w beczce 200 litrowej, na początku maja jak mocniej ruszy wegetacja zastosuję pierwszy oprysk moją miksturą J.Przygotowałem do nasadzenie glebę, aby była bardziej pojemna wodno (wymieszałem glebę z torfem), a po posadzeniu maliny wyściółkowałem i oczywiście odpowiednio podlałem wodą z nawozem.

Ściółka to jednak potęga – nawet po dużym upale gleba pod ściółką pozostaje wilgotna, co służy malinom, a bez ściółki zamienia się w proch. Pamiętam moją zeszłoroczną porażkę z malinami, ale czasem człowiek uczyć się musi na własnych błędach. Mam zatem nadzieję, że ta kosztowna lekcja spowodowała, że swoją wiedzę przekuję na 100% sukces sadzonek malin w tym roku.
Ale wracając do mojej Czarnulki, to ma być łatwa w uprawie i pielęgnacji, bo nie wytwarza odrostów korzeniowych. Rośnie sobie koło „normalnych” malin, więc będzie można łatwo porównać różnice w przyrostach.

Zbiór owoców w połowie lipca – już się nie mogę doczekać, a może jednak będzie kilka tych czarnych malin w tym roku ;)