poniedziałek, 17 grudnia 2012

Rośliny owocowe na siedlisku cz.2 (Malina)

Wymagania klimatyczne i glebowe oraz nawożenie
Na ogół maliny rosną dobrze w naszych warunkach klimatycznych. Jedynie odmiany Pruska i Lloyd George nie powinny być uprawiane na północo-wschodzie Polski ze względu na swą niedostateczną wytrzymałość na mróz.
W stosunku do gleby nie mają wysokich wymagań. Nie udają się tylko na glebach zbyt suchych, piaszczystych (ze względu na płytki system korzeniowy) oraz zbyt wilgotnych, podmokłych, które sprzyjają rozwojowi chorób i wymarzaniu mniej wytrzymałych odmian.
Na zwiększenie plonu malin bardzo dobrze wpływa nawożenie obornikiem i kompostem. W razie ich braku konieczne jest stosowanie nawozów mineralnych w ilości od 3 do 5 kg nawozów azotowych, takiej samej ilości soli potasowej i od 2 do 4 kg superfosfatu na 100 m2 plantacji.

Cięcie
Plantację malin zakładamy z jednorocznych odrostów korzeniowych, które sadzimy jesienią lub wczesną wiosną. Mogą one owocować już w pierwszym roku po posadzeniu, ale nie powinniśmy do tego dopuścić. Zaraz po posadzeniu należy je przyciąć na wysokości 10—15 cm nad ziemią. Wskutek tego przycięcia nie dopuścimy do owocowania w tym samym roku, ale umożliwimy mocne zakorzenienie i rozrośniecie się malin, co nam zapewni dobry plon w roku przyszłym.
Z każdej posadzonej rośliny wyrośnie kilka pędów, które w lipcu skracamy o jedną czwartą ich długości. W następnym roku pędy te będą owocować, a jednocześnie od korzeni wyrosną pędy nowe. Najsłabsze z tych pędów usuwamy wczesną wiosną, zostawiając tylko 5 do 7 najsilniejszych, które w lipcu skrócimy o jedną czwartą długości. Te pędy będą owocowały w roku następnym.
Każdy pęd maliny żyje tylko dwa lata. W pierwszym roku wyrasta, w drugim owocuje i jesienią całkowicie zamiera. Dlatego też pędy dwuletnie należy wycinać tuż przy samej ziemi zaraz po zerwaniu z nich malin. Można tę pracę odłożyć do jesieni lub nawet do przyszłej wiosny, lepiej jednak wyciąć zielone, ulistnione pędy zaraz po zakończeniu owocowania, gdyż na pozostawionych rozmnażają się grzyby pasożytnicze. Tylko maliny powtarzające, które owocują jeszcze raz jesienią, usuwa się nie latem, ale późną jesienią iub wiosną.
W latach późniejszych nie należy dopuszczać do zbytniego zagęszczania się malin. Coroczne usuwanie wczesną wiosną dużej ilości najsłabszych młodych pędów i bezwzględne letnie lub wiosenne usuwanie pędów dwuletnich utrzyma odpowiednią siłę wzrostu i zapewni obfite owocowanie krzewów; letnie, lipcowe skracanie o 1/4 pędów rocznych pozostawianych dla odnowienia krzewu zapewni pożądaną wielkość i jakość owoców.
Często przyczyną niskich plonów malin w wielu plantacjach jest oprócz silnego zagęszczenia — nadmierne zachwaszczenie. Dla uzyskiwania corocznych wysokich plonów konieczne jest częste płytkie motyczenie. Doskonałe rezultaty w uprawie malin daje stosowanie ściółki ze słomy lub liści, a nawet z trocin.

Ochrona przed chorobami i szkodnikami
Na malinach występują choroby wywoływane przez wirusy. Na porażonych liściach występują jaśniejsze, o niewyraźnych brzegach plamy, liście kurczą się i fałdują. Chore rośliny trzeba usuwać, a jeśli cała plantacja, zwłaszcza stara, jest zarażona i słabo owocuje, należy ją zlikwidować i założyć nową ze zdrowych roślin.
Możemy spotkać się również z chorobą zwaną zamieraniem pędów, wywołaną przez grzyb. Rozpoznaje się ją po szarofioletowych plamach na dolnych częściach tegorocznych pędów. Gdy plam jest dużo, zlewają się one ze sobą, kora na pędach łuszczy się i zamiera. Takie chore pędy trzeba wycinać i zakopywać lub palić.
Na wielu działkach zdarzają się maliny robaczywe. W owocach siedzi mała larwa owada, chrząszcza, który nazywa się kistnik maliniak. Jeśli robaczywych malin jest dużo, należy w następnym roku opryskać maliny przed kwitnieniem emulsją Azotoxu 0,25 1 Azotoxu na 100 1 wody.

Zbiór
Owoce malin są bardzo nietrwałe. Po zbiorze należy je natychmiast spożyć lub zużyć na przetwory.

Odmiany malin
Do powszechnej uprawy poleca się trzy odmiany malin, a mianowicie: Lloyd George, Latham i Pruską (Preussen). Lloyd George jest odmianą powtarzającą, tzn. dającą poza głównym letnim plonem także dodatkowy niewielki plon jesienny w końcu września i na początku października.
Latham jest odmianą najbardziej ze wszystkich malin wytrzymałą na mróz i odporną na choroby, toteż daje najwyższe plony.
Pruska (Preussen) ma duże lub bardzo duże owoce, nadające się przede wszystkim na deser. Odmiana ta odznacza się bardzo silnym wzrostem, toteż najlepsze wyniki daje wtedy, jeśli się ją uprawia rozpinaną na drutach rozciągniętych między wkopanymi w ziemię słupkami.

 Odmiany letnie
Laszka-rośnie dość silnie, wytwarza kolczaste, łukowato wygięte pędy. Owocuje we wczesnym terminie-pod koniec czerwca lub na początku lipca. Plonem są stożkowe, jasnoczerwone, duże owoce z niewielkim omszeniem. Owoce są smaczne i nadają się do bezpośredniego spożycia lub jako dodatek do lodów i galaretek.
Benefis-wytwarza pędy sztywne, bezkolcowe. Odmiana późniejsza od Laszki o 7-10 dni. Plonuje obficie. Owoce są duże, stożkowate, ciemno czerwone z niewielkim nalotem, zwarte, nadają się na przetwory i do zjedzenia na surowo.
Litacz-malina czarna. Wzrost bardzo silny. Wytwarza kolczaste, łukowato wygięte pędy o dużej warstwie nalotu woskowego, co czyni je bardzo dekoracyjnymi. Pędy często się rozgałęziają, tworząc wiele pędów owoconośnych. Owoce są średnie i małe z charakterystycznym omszeniem, kuliste słodkie i smaczne.

                       Odmiany jesienne (powtarzające owocowanie)
Polesie-najwcześniejsza z malin jesiennych owocuje ok. 7 dni przed odmianą Polką- od końca lipca do października. Wzrost roślin jest średnio silny, pędy sztywne, pokryte niewielką liczbą dużych kolców. Owoce są duże, ciemno czerwone z omszeniem, smaczne. Odmiana ta jest polecana do bezpośredniego spożycia, a przede wszystkim na przetwory, które są szczególnie aromatyczne.
Polka-ma silny wzrost, pokrój rośliny jest wachlarzowaty, pędy pokryte dużymi kolcami. Początek owocowania przypada na koniec lipca/początek sierpnia i trwa aż do przymrozków. Owoce są duże, błyszczące i bardzo smaczne, polecane do jedzenia na surowo oraz do przetwórstwa.
Polana-najstarsza odmiana jesienna. Wytwarza dużo sztywnych pędów średniego wzrostu, z niewielką ilością małych kolców. Owocowanie rozpoczyna w drugiej połowie sierpnia i owocuje do przymrozków.
Owoce są średniej wielkości, żywoczerwone z połyskiem, zwarte i smaczne. Można z nich robić przetwory oraz jeść na surowo.
Pokusa-tworzy średnią liczbę mocnych pędów nawet do 2 metrów wysokości. Pędy są pokryte nielicznymi, małymi kolcami. Z odmian jesiennych najlepiej powtarza owocowanie na dwuletnich pędach(pozostawiona dolna część pędu). Owoce są bardzo duże(największe ze wszystkich odmian malin),lekko wydłużone, żywoczerwone z niewielkim omszeniem, średnio aromatyczne. Polecana głównie do dekoracji deserów i kompozycji owocowych.
Poranna Rosa-odmiana najpóźniejsza z jesiennych. Wytwarza silne, sztywne pędy mocno kolczaste. Owocowanie rozpoczyna się na początku września i trwa do przymrozków. Owoce są jasnożółte, okrągłe, smaczne. Polecana do dekoracji deserów i do bezpośredniej konsumpcji.

Rośliny owocowe na siedlisku cz.1 (Rokitnik, Dereń Jadalny)

Rokitnik

Rokitnik pospolity (Hippophaë rhamnoides L.), w Rosji często nazywany "syberyjskim ananasem" to popularny krzew ozdobny i cenna roślina lecznicza z rodziny oliwnikowatych.

 Z płytko rozmieszczonych długich korzeni, wydaje odrosty korzeniowe, wskutek czego wokół macierzystej rośliny może powstać wianuszek krzewów. Średnica przestrzeni zajętej przez system korzeniowy dorosłego rokitnika sięga 12 metrów. Na korzeniach rokitnika występują guzowate narośla wywoływane przez mikroorganizmy (Actinomycetes, czyli promieniowce) współżyjące z rośliną i wiążące wolny azot z powietrza, podobnie jak bakterie u roślin motylkowych.

 Rokitnik jest jedną z nielicznych roślin zawierających w miąższu owoców olej tłusty (8 do 12%) oraz prawdziwe bogactwo witamin i mikroelementów. Wśród nich są witaminy z grupy B, witamina E, F, K, P, kwas foliowy, karotenoidy, czyli prowitamina A, antocyjany, flawonoidy, fosfolipidy, sterydy (prowitamina D), garbniki, cukry, kwasy organiczne (cytrynowy, jabłkowy, nikotynowy), oraz makro i mikroelementy takie jak żelazo, bor, mangan i inne. Pestki zawierają do 12,5% oleju tłustego, witaminy B1, B2, i E oraz garbnik. Co ciekawe, po połączeniu oleju pochodzącego z pestek, z olejem z miąższu owoców dochodzi do niekorzystnej reakcji chemicznej, co powoduje po kilku miesiącach jego nieprzydatność w lecznictwie, bowiem działa on wówczas drażniąco na skórę. Substancje biologicznie czynne, zawarte w owocach rokitnika mają wzmacniać wzrok, działać przeciw miażdżycowo, opóźniać proces starzenia oraz zwiększać odporność na napromieniowanie promieniowaniem rentgenowskim i radioaktywnym.

 Lecznicze i gospodarcze zastosowanie rokitnika ma długie tradycje. Wodne wyciągi z owoców i liści rokitnika były szeroko stosowane w medycynie starożytnej do leczenia chronicznych chorób żołądka, wątroby, dróg oddechowych, w gośćcu oraz najczęściej przy ropnych porażeniach skóry. W starożytnej Grecji rokitnikiem karmiono konie, aby miały błyszczącą sierść, stąd jego nazwa rodzajowa (Hippophaë) składa się z dwóch słów greckich: hippos = koń, phaos = błyszczący. W indyjsko tybetańskiej medycynie owoce, liście i drewno rokitnika wchodzą w skład dziesięciu złożonych receptur, szeroko rekomendowanych dla leczenia chorób przewodu pokarmowego, zapalenia i ropnia płuc a także jako środek przeciwko krwotokom. Podczas I wojny światowej w Rosji suszone owoce stosowano zamiast pigułek z witaminą C. Medycyna ludowa dojrzałe owoce i świeży sok z nich otrzymany stosuje w przypadkach braku apetytu. Miękiszem owoców leczy zranienia oraz pigmentację skóry twarzy, będącą skutkiem oparzenia słonecznego. Odwar z owoców i gałązek rokitnika stosuje zewnętrznie i wewnętrznie przy wypadaniu włosów i łysieniu. Napar z liści był od dawna stosowany na Syberii i Ałtaju jako lekarstwo przy anemii, gnilcu (szkorbut), chorobach reumatycznych, chorobach zapalnych żołądka i przewodu pokarmowego. Zebrane w sierpniu i wysuszone w cieniu liście rokitnika, można stosować jako surowiec do zaparzania aromatycznej, wielowitaminowej herbaty.
          Dzisiaj olej rokitnikowy (Oleum Hippophae) - produkowany w krajach byłego Związku Radzieckiego, - stosowany jest w medycynie współczesnej do leczenia oparzeń, odmrożeń, odleżyn, gruźlicy skóry, egzemy oraz uszkodzeń skóry i błon śluzowych przez promieniowanie radioaktywne. Jest to gęsta, czerwono pomarańczowa ciecz o charakterystycznym smaku i zapachu, o właściwościach witaminy F, gdyż zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe i jest zbliżony do oleju słonecznikowego i lnianego. Olej rokitnikowy działa przeciwbólowo oraz przyspiesza granulację i naskórkowanie uszkodzonych tkanek. Przy leczeniu wrzodów żołądka i dwunastnicy, chronicznym nieżycie, zapaleniu wrzodziejącym jelita grubego, zaleca się zażywać olej rokitnikowy po łyżeczce od herbaty 2 razy dziennie przez 14 do 20 dni. Zewnętrznie - przy nie gojących się wrzodach, chorobach oczu, odmrożeniach, ranach, oparzeniach, odleżynach, egzemach i toczniu skóry oraz innych. Dla wzmocnienia działania zewnętrznego, pożądane jest także stosować go równocześnie do wewnątrz. Jednak nie powinni go stosować wewnętrznie ludzie chorzy na ostre zapalenie pęcherzyka żółciowego, zaburzenia pracy przewodu pokarmowego oraz schorzenia trzustki.
          Dojrzałe owoce rokitnika można jeść świeże a także robić z nich przetwory, takie jak konfitura z cukrem (1 : 1), soki, dżem, nalewki i inne produkty.

 Rośnie więc zarówno na glebach przepuszczalnych (luźne piaski), jak i na gliniastych, najczęściej o odczynie obojętnym lub alkalicznym

Dereń Jadalny

GLEBA - dereń jadalny ma małe wymagania co do gleby. Najlepiej jeśli będzie sucha lub lekko wilgotna, o odczynie obojętnym do lekko kwaśnego. Roślina nie będzie chciała rosnąć jedynie na jałowym piasku. Jakie są jednak idealne warunki uprawy derenia jadalnego, które zapewnią maksymalne plony?
To miejsce osłonięte od wiatrów, o żyznej, wilgotnej glebie stanowisko w pełnym słońcu.
NASŁONECZNIENIE - stanowiska słoneczne lub lekko zacienione. W pełnym słońcu roślina obficiej owocuje i ma gęściejszy pokrój.
MROZOODPORNOŚĆ - bardzo duża odporność na mrozy.
Owoce derenia jadalnego są bardzo zdrowe. Oprócz ogromnej ilości witaminy C zawierają również witaminę A i P, kwasy organiczne, pektyny, związki mineralne. Od dawna są znane i wykorzystywane w medycynie ludowej m.in. na choroby układu pokarmowego, migreny, anemię, choroby nerek, poprawę odporności organizmu i inne.
Owoce można jeść na surowo, ale dużo smaczniejsze są robione z nich przetwory: soki, wina, galaretki, dżemy, kiszonki i bardzo cenione przez znawców nalewki.
Derenie jadalne sadzone były kiedyś w każdym dworskim parku. Robiono z nich przeróżne przetwory, m.in. kiszonki. Kiszony dereń w zasadzie nie różni się od kiszonej oliwki. Wystarczy po ukiszeniu zalać go oliwą z oliwek i odstawić na co najmniej miesiąc.
GALARETKA DERENIOWA - świeży sok mocno osłodzić i przelać do słoików.
DERENIÓWKA - 1kg umytych i osączonych owoców derenia wrzucamy do słoja i zalewamy 1l spirytusu 70%. Odstawiamy na miesiąc. Po tym czasie zlewamy spirytus. 0,5l wody i 1kg cukru gotujemy na syrop. Ciepłym syropem zalewamy owoce i odstawiamy słój na kolejne 2 tygodnie, co parę dni mocno nim potrząsając. Następnie zlewamy dokładnie syrop i łączymy go ze spirytusem. Po miesiącu klarowania filtrujemy nalewkę, lub delikatnie zlewamy znad osadu i odstawiamy co najmniej na pół roku, aby dojrzała i nabrała smaku.


czwartek, 13 grudnia 2012

Po sezonie 2012

Minął pierwszy sezon przygotowawczy, przyszły rok to pierwszy sezon wegetatywny tego co posadziłem.
A więc do rzeczy co się działo:
1. Tak jak zaplanowałem wczesną wiosną rozpocząłem od nasadzeń na skrajach działki - tzw. żywopłot, aby w przyszłości zagwarantować odpowiedni mikroklimat w siedlisku. Nasadzenia zostały podzielone na 3 główne etapy:

I. Etap nasadzeń wczesną wiosną - tu głównie :
- 1 roczne sadzonki sosny obsadzone w PN i Zach. części działki (2-3 rzędów) (500szt)
- 1 roczne sadzonki świerka, część PD. odcinka (100szt)
- 3 letnie sadzonki modrzewia europejskiego, cz. Zach. (30szt)
- 1 roczne sadzonki brzozy, cz. Zach (100szt)
- 3 letnie sadzonki dębu szypółkowego (50szt) i jarzębu (20szt), Wsch. część działki
- 3 letnie sadzonki lipi (20szt) i jarzębu (30szt), szpaler z zach na wsch w centralnej cz. działki

II. Etap spontaniczne dosadzenia/dosiewy
- tu dosiałem roślinności/ziół łąkowych zakupionych u Łukasza Łuczaja aby zwiększyć bioróżnorodność roślinną siedliska na łące
- dosadzenie wczesną jesienią sadzonek głogu (100szt) w Zach części

III. Etap nasadzenia późną jesienią:
- 3 letnie sadzonki brzosy (100szt) w części Zach.
- 3 letni modrzew japoński (10szt) w cz. Zach
- 3 letnia lipa srebrzystolistna (30szt) szpaler centralny
- Rokitnik pospolity (300szt) Pn część
- Robinia biała (akacja) (100szt) PN część
- Róża dzika (180szt) Wsch część
- Dąb czerwony 3 letni (50szt) Wsch. część
- Dereń jadalny (20szt) nad szpalerem centralnym
- Klon tatarski podg. ginnala 20szt. ozdobnie PD i Zach część
- Oliwnik wąskolistny 30szt w PD części szpaleru lip i jarzębów oraz w Zach. ozdobnie
- Lipa srebrzysta 30szt, 2 linia szpaleru lip
- Sumak octowiec 2szt. Pn. część
- Złotokap zwyczajny 5szt, 1roczny, ozdobnie
- Miłorząb japoński 3 letni szpaler z Pn na Pd. 10szt
- Karagana syberyjska (100szt.) żywopłot Pd. część
- Jaśminowiec 10szt.
- Lilak 10szt.

W stosunku do zdjęcia w nasadzeniach nie ma jawora - zbyt słabe warunki glebowy, przeniesiony na 2 działkę przy strumieniu.

Ogólnie duża różnorodność nasadzeń, robi się ciekawie teraz tylko czasu potrzeba aby zobaczyć efekty i trzymać kciuki aby się przyjęło.
Nasadzenia wczesnowiosenne w większości się przyjęły (dęby, jarzęby, lipy, sosny, świerki), największy problem z młodymi brzózkami na trudnym terenie, bo większość się nie przyjęła, wierzę jeszcze, że na wiosnę coś odżyje, bo to w końcu mało wymagające stworzenia. Mam również spore obawy o resztę nasadzeń ze względu na wygłodniałe zające, które obgryzają mi nasadzenia i budzą frustracje, że moja robota idzie na marne, czas ucieka kolejny okres wegetacyjny mija... ehh...

We Wschodniej części zbudowałem również płot (ponad 100m z sosny na pewien czas). Jestem zadowolony z mojej pracy, co prawda Sad zostanie założony najszybciej przyszłej jesieni, a może nawet później, zobaczymy jak się potoczy 2013rok.

Jakie plany na nowy rok:
- aronia

- borówka amerykańska


- maliny

- płot sosnowy w północnej części oraz zamontowanie siatki leśnej/autostradowej niskiej do 0,8m na płotak przeciw zającom i sarnom podgryzającym  nowe nasadzenia


Z krzewami wiąże się przygotowanie gleby więc potrzebny mi będzie obornik, wapno/dolomit (aronia i malina) i torf (borówka). Przygotuję również materiał do ściółkowania - dla borówki to kora sosnowa.
Jeżeli chodzi o płot to jest to płot tylko na kilka lat, ogólnie jak widać po nasadzeniach w części wschodniej i północnej ukształtuje się odpowiedni żywopłot:
- wschód: I rząd RÓŻE, II rząd GŁÓG, III rząd DRZEWA
- północ: I rząd (podwójnie) ROKITNIK, II rząd AKACJE

Na południu jest już gęsty zagajnik brzozowo-modrzewiowy i został on poszerzony w kier zachodnim o żywopłot z KARAGANY oraz ŚWIERKA (ostatecznie do przerzedzenia - jako nasadzenie krajobrazowe)



środa, 4 kwietnia 2012

Plany a życie...

Wiosna rozpoczęta - pierwsze prace na działce ruszyły.
Jako młody wsiok z zacięciem proekoligicznym staram się być otwarty na to co mówi mi natura oraz ludzie którzy z nią współpracują dłużej niż ja i mają odpowiednią wiedzę.
Tak więc bogaty w tę mądrość życiową :) zmieniłem nieco rozkład na mojej działce - bo plan poparty na "wydaje mi się" vs natura musi ulec zmianie. Tak i też w moim przypadku się stało.

1. Na pierwszy ogień poszedł SAD - zmieniłem miejsce rozplanowania sadu na działce ze względu na ukształtowanie terenu oraz zasobność gleby. Tam gdzie na papierze rozplanowałem sad gleba była najsłabsza oraz miejsce było najbardziej suche. Z tego powodu na tym skraju działki nasadziłem sosnę i brzozę z kilkoma modrzewiami dla efektu wizualnego.
2. Łąka - rolnik z którym rozmawiałem celem przygotowania terenu pod łąkę trochę mnie naprostował z tym oraniem, sianiem etc. Roboty mnóstwo, a efekt otrzymałbym podobny jak mam teraz, więc po co wywarzać otwarte drzwi, lepiej zadbać o "łąkę" którą mam obecnie i ją po prostu trochę zmienić a nie zaczynać od początku. Swoją drogą to metoda rolnika na przygotowanie pola była prosta zaorać i walnąć Roundupem aby wszystko padło i z nowym rokiem rozpocząć dalsze prace... Oczywiście jak słyszę hasło "roundup" to dostaje dreszczy i torsji, na szczęście znalazłem w dalszej rozmowie nić porozumienia z rolnikiem.
3. Przygotowałem większy plan nasadzeń - oczywiście nasadzenia typu orzech włoski, leszczyna, sad i owoce jagodowe będą rosły w gildiach (tu zobacz jak tworzyć gildie) a nie w monokulturach. Ogólnie cała idea działki opiera się raczej na tworzeniu siedliska - leśnego ogrodu, który będzie samowystarczalny, z minimalną ingerencją człowieka - natomiast mimo, że sytem nie jest komercyjny, ale działka odpowiednio wielka to myślę, że nadmiary zbiorów będzie można sprzedawać lub ofiarowywać innym.


No tak jak zawsze plany, plany plany ale co się na tej działce wydarzyło tej wiosny? A no się wydażyło:
- w zach. części terenu nasadziłem sosnę, brzozę i modrzew (300szt/200szt/30szt))
- w pd. części świerki (100szt)
- środek szpaler lipy i jarzębiny (20szt/50szt)
- północna część to głównie sosna (200szt.)
- wsch. część dąb szypułkowy (100szt)

Gleby nie mam żyznej (klasa V i VI) natomiast biorąc pod uwagę, że nie jest to intensywna/komercyjna produkcja rolna + będę nawoził glebę naturalnymi nawozami (głównie kompost) + tworzył wspierające się gildie roślinne mam nadzieję, że uda mi się uzyskać zamierzony efekt.

W tej chwili najbardziej obawiam się o nasadzenia drzew liściastych - ogólnie dla nich są najsłabsze warunki, a nasadziłęm:
- lipę (20szt)
- jarząb (50szt)
- dąb szypułkowy (100szt)
Są to dość poważne sadzonki: lipa 4 lata, jarząb 3 lata, dąb 5 lat i bardzo mi na nich zależy więc tu będę musiał się mocno postarać aby się przyjęły i dbać o nie jak o sad.

Co dalej?
- zadbać o sadzonki drzew liściastych
- dosadzić w Pn. część lasu
- zacząć tworzyć żywopłot (głóg, dereń, róża)
- poprawić jakość gleby poprzez dosianie roślin bobowatych wiążących azot + koniczyna aby tworzyć zielony nawóz

Więc DO ROBOTY! :)

sobota, 10 marca 2012

Wiosenne prace

Święto kobiet było, więc dla mnie już wiosna, czas się wziąć do aktywnej roboty - dość planowania teraz trzeba kreować.
Zadania na najbliższe tygodnie:
1. Zasadzenie lasu w północnej części działki:
- zakupić materiał sadzeniowy: 700szt sosny, 300szt brzozy brodawkowatej oraz 200szt dębu

2. Łąka + sad:
Przygotowanie gruntu pod łąkę i sad:
- zaoranie, wzbogacenie gleby na terenie sadu (zakup min.7ton obornika, wynajęcie rolnika do robót)
- zakup materiału siewnego na łąkę
- zasianie łąki
- zakup starych odmian drzew owocowych
- posadzenie drzew
- preparat do mikoryzowania drzew owocowych

Mam nadzieję, że uda mi się zrealizować powyższe prace w ciągu marca i kwietnia.

Podliczając kosztowo to wyniesie (las+łąka):
- sadzonki lasu+inne koszty zakupu/transportu: 500zł
- sadzenie: robocizna własna i rodziny
- obornik + roboty na polu: 400zł
- materiał siewny łąki na ok1ha: 1100zł
suma: 2000zł
hmm, sporo...


1g roślin jednorocznych na 1m2 łaki, czyli aż 10kg/1ha? Zrobię mniej - tak do 2kg+trawa

trawy normalnie potrzeba 30-40kg na 1ha, czyli kupuje:
- 25kg trawy na tereny suche (300zł)

- 8kg trawy z "chwastami" (mieszanka na łąkę) (200zł)

- 1kg mieszanki "chwastów" od Ruczaja (500zł)

- moja mieszanka: lucerna siewna, łubin, koniczyna łącznie 2kg (wysiane głównie w sadzie)(70zł)
Ogólnie na łąkę potrzebuję:
łąka świeża: chaber łąkowy, koniczyna biała i czerwona, łubin trwały, mak polny, zachyłek lancetowaty, wiesiołek czerwony, krwawniki, wyka kosmata, złocień właściwy.
Łąki suche: dzwonek okrągłolistny i rozpierzchły, dziurawiec, gipsówka, goździk kropkowany i piaskowy, przetacznik kłosowy, rogownica polna, szałwia łąkowa.
lub podobnych "chwastów".

koszenie początek czerwca + koniec października, jak sucho to tylko koniec października na wysokość około 10cm

Sadem zajmę się w nowym wątku.


czwartek, 12 stycznia 2012

Gdyby nie Las...

Zima w pełni, śniegu nie ma, pytanie co tu robić aby mimo leniwego okresu w przyrodzie coś na polu się działo, w końcu dziś tworzymy swoje jutro :)

Skoro do fizycznej roboty się nie wezmę to warto sobie wszystko zaplanować i przygotować aby ruszyć z kopyta na wiosnę.

Dziś na tapecie las - a konkretnie sadzenie lasu.

Jak sobie spojrzałem na moją mapkę to zaplanowanego nasadzenia na las będzie z 0,5ha, kawałek ziemi jest, a co za tym idzie sporo sadzonek trzeba by zorganizować.
Lekko licząc 0,5ha to w tym przypadku to kawałek 100mx50m, czyli sadzonka co 1m wychodzi około 5000sadzonek.
No cóż trochę grzebałem w necie i trzeba będzie sie udać do nadleśnictwa na zakupy hurtowe, aby coś w dobrej cenie wyczesać.
Ok to teraz jaki ten las?
Sama sosna to trochę nudne, przydało by się dodać nieco kolorytu do tego smutnego sosnowego krajobrazu. Wg mnie na tę glebę najłatwiejsze i najbardziej praktyczne rozwiązanie to sosna, brzoza i dąb. To będzie podstawa tego lasu, pomyśle tylko w jaki sposób to nasadzić, może takie "plamy" gatunkowe, może wszystko wymieszane, może jeszcze inaczej.... hmmm, pomyślę, poczytam, zobaczymy, do nasadzeń jeszcze trochę czasu, teraz wystarczy:
  • wybrać gatunki drzew
  • sprawdzić najbliższe nadleśnictwo oraz terminy odbioru sadzonek
  • zabezpieczyć budżet na sadzonki
tutaj wklejam cennik który znalazłem w sieci z jednego z nadleśnictw
Wolałbym sadzić trochę wieksze sadzonki sosny niż te jednoroczne więc i budżet trzeba będzie przygotować większy, tak czy inaczej wychodzi za 5000sadzonek pomiędzy 1000-2000zł w zależności od "mieszanki", zobaczymy...

Aby dodać nieco kolorytu dodam kilka innych gatunków w mniejszych ilościach oraz przy okazji poszukam w nadleśnictwach odpowiednich roślin na żywopłot, trochę czytałem ale nie ma jeszcze jasności co to będzie, ogólnie jest plan aby żywopłot był zbudowany z 3 poziomów: niski (ostre krzewy, najlepiej kolczaste), krzewy średniej wysokości (najlepiej z owocami - bo to + dla ptactwa i dla własnego gospodarstwa domowego), drzewa (ochrona przed wiatrem, stworzenie specyficznego mikroklimatu :) )





poniedziałek, 9 stycznia 2012

Pole - prace

W pierszej kolejności ustalę prace dotyczące zagospodarowania POLA jako całości:
1. wyznaczenie stref
  • sad/ogród
  • las
  • pole/łąka
  • dom


      2. przygotować pole pod zasiew łąki
      • wykopać wszystkie samosiejki drzew z areału przeznaczonego na łąkę
      • przeorać areał na łąkę i wyrównać teren - przygotować pod zasiew
      • zakupić odpowiednią mieszankę traw, ustalić jakie zioła, kwiaty inne rośliny będą rosły na łące - zakupić pod siew odpowiednią ilość
      • zasiać łąkę
      3. ogrodzenie
      • wyznaczyć dokładnie granice działki
      • przygotować prosty płot z pali drewnianych uzyskanych z wykonanej przecinki w lesie
      • ustalić roślinność na żywopłot
      • zakupić roślinność na żywopłot
      • posadzenie żywopłotu
      4. las
      • w wyznaczonym areale na las dosadzić wykopane samosiewki drzew
      • ustalić drzewa pod kontem możliwości wzrostu/dostępności/kosztów
      • zakupić materiał
      • zrobić "przecinkę" w istniejącym lesie na działce, uregulować zalesienie
      • zadbać o runo leśne: posadzić jagody, poziomki, zaszczepić grzyby jadalne
      5. sad
      • przeorać areał pod sad
      • nawieźć obornikiem
      • ustalenie ilości i rodzaju drzew do sadu
      • zakup drzew do sadu, posadzenie i zabezpieczenie drzewek przed zwierzętami

      Pole, pole łyse pole....

      No tak, aby być wieśniakiem, to trzeba mieć pole, jakieś miejsce, gdzie można urzeczywistnić swoje wizje, kreować, mieć kontakt aktywny z przyrodą...

       Tadam, bęc, kupiłem!

      Dysponuję obecnie 2,5ha polem:
      - dobra lokalizacja-  oznacza do dla nie, że jest to blisko tzw cywilizacji, ale również wystarczająco daleko (około 1km) od głównych dróg i typowej wsi, natomiast obok 1 sąsiad na stałe i 1 sąsiad na lato
      - blisko ktoś z dalszej rodziny
      - dojazd dobry
      - media w pobliżu, wodociąg przy polu, prąd jest - linia idzie przez moje pole
      - ziemia klasy marnej (V i VI klasa), leży odłogiem
      - około 0,5ha lasku sosnowego (około 12-15lat)

      Tak to wygląda na pierwszy rzut oka.

      To co dalej z tym tworzeniem mojego świata?
      1. Ani tam zamieszkać - domu brak, środków nie ma na budowę, formalności związane z budową srogie - pole oczywiście w kwalifikacji jako rolne
      2. Ani tu nic komercyjnie uprawiać - gleba słaba, zasobów technologicznych brak...

      Spokojnie :)
      Wystarczy że wpłyniemy świadomie i z pełnym przekonaniem na 1 sekundę naszego życia, późnij na kolejną i kolejną, kolejną.... Aż uzbieramy minutę, godzinę, dzień, tydzień, miesiąc, rok, 10lat, życie, wieczność... :)
      To takie proste, ale umysł pędzi - chcę tu i teraz, nie mam kasy na budowę, a jeszcze formalności, jak uprawiać taki ugór i zebrać z tego plony?!

      Spokojnie, koncentruję się na tym czego pragnę:
      Mieszkam w samowystarczalnym, ekologicznym, pięknym ekosystemie i realizuję wizję siebie.

      Teraz wystarczy wcielić to w rzeczywistość. Niech wizja rozwija się razem ze mną, niech płynie...

      No to od czego zacząć?
      1. Ogrodzić posesję/pole - ogrodzenie naturalne (żywopłot) + tymczasowy płot
      2. Zacząć pracować nad poprawą urodzajności gleby, zagospodarować nieużytek
      3. sadzić drzewa, w końcu one najdłużej rosną, więc
      - sad
      - las
      4. postawić jakiś budynek gospodarczy/rekreacyjny aby można było gdzieś nocować po pracy, bo do obecnego domu daleko...
      5. uczyć się, uczyć - zwiększać wiedzę o rolnictwie ekologicznym, naturalnych ekosystemach (permakultura)

      Na obecny rok te 5 punktów to wystarczająco ambitny plan, więc trzeba zacząć od podstaw i ruszyć co nieco.

      Poloneza czas zacząć!

      Tak to bywa, że szuka się swojej drogi przez całe życie poddając się odgórnie narzuconym schematom - polityce, religii, wzorcom poprawnego społecznego zachowania etc. i gdy tak wracamy do pytania kim jesteśmy i jakie jest NASZE zdanie w sprawie SWOJEGO życia i tego wszystkiego co nas otacza uświadamiamy sobie, że niewiele zostaje poza to, co zostało nam narzucone zewnętrznie.
      Ale jak to - oburzą się niektórzy - przecież ja się z tym zgadzam lub nie mam wpływu na to lub to jest również moje wewnętrzne przekonanie...

      Czyżby?
      Ile czasu spędziłeś świadomy człowieku nad tymi zagadnieniami, czy miałeś odwagę zakwestionować pewne narzucone wzorce i z pełnym wewnętrznym przekonaniem i zdobytą wiedzą odpowiedziałeś - tak, ja tak chcę, ja tak czuję, to ja!
      Jeżeli tak, to szczęściarz z ciebie i spełniony człowiek, który cieszy się chwilą świadomie wybraną żyjąc tak jak tego pragnie - ja natomiast miałem sporo wątpliwości, gdy ze świadomością zacząłem stawiać sobie takie pytania.

      To o czym do cholery ten blog, zapytasz czytelniku?

      O życiu...
      O życiu które straciliśmy i które chcemy przywrócić, o tęsknocie do doskonałości, piękna, swobody, o odkrywaniu samych siebie poprzez życie które nas otacza o budowaniu i życiu w zgodzie z naturą, a może tylko o moich wyborach...

      Tak - podjąłem decyzję, że moje miejsce jest na wsi...
      Jestem wielkomiejskim stworzeniem, które stwierdziło, że chce być blisko natury, nie truć się fabrycznie przetworzoną żywnością i być samowystarczalnym.

      Moja historia nie jest historią radykała, który rzuca swoje dość uporządkowane życie i nagle staje się farmerem. To rozdział, mojej historii przyszłości, która właśnie się rozpoczyna, a ja zaczynam tworzyć swoją, wybraną świadomie rzeczywistość i realizować ją między innymi w wiejskim siedlisku.