Minął ponad rok, od ostatniego wpisu. Dość niedbale trzymam
się relacji z mojego kawałka ziemi ale to nie znaczy że się nie zajmuję swoim siedliskiem.
Zajmuję się i owszem. A co się wydarzyło przez rok?
1.
Jesienią zgodnie z planem posadziłem część drzew owocowych w przygotowanym sadzie w południowej części działki. Były to jabłonie, grusze, śliwy oraz leszczyna – łącznie około 30 sadzonek. Niestety późną jesienią skradziono mi około 12 sadzonek. Częściowo sam zachęciłem złodzieja bo zostawiłem etykiety z opisem gatunków na drzewach.
Jesienią zgodnie z planem posadziłem część drzew owocowych w przygotowanym sadzie w południowej części działki. Były to jabłonie, grusze, śliwy oraz leszczyna – łącznie około 30 sadzonek. Niestety późną jesienią skradziono mi około 12 sadzonek. Częściowo sam zachęciłem złodzieja bo zostawiłem etykiety z opisem gatunków na drzewach.
Sadzonki, które zimowały przeżyły dobrze zimę – były wyściółkowane
tylko kartonem.
Na wiosnę dosadziłem skradzione gatunki oraz nowe: wiśnie,
czereśnie, brzoskwinie, morele, nektaryny.
Dosadzałem wczesną wiosną w marcu bo już przyszła oczekiwana wiosna,
natomiast kwiecień był okrutny i ściął mrozem - chyba z tego powodu straciłem 2
drzewka i leszczyna trochę dostała w kość.
2.
2.
Na działce oczywiście regularnie dosadzam drzewa liściaste. Tej wiosny dosadziłem klony, jesion, klon jawor, jarząb, akację oraz lipę.
Dołożyłem też trochę iglastych – świerki różne gatunki, jodły. Ciekawe ile z
tego przeżywa, bo w tej gęstej darni wiele sadzonek usycha i marnuję na
to sporo pieniędzy, a efektów nie widać. Może jak część sadzonek jak się lepiej
ukorzeni to pójdzie w górę ale jak na razie to walczą o przetrwanie.
Postanowiłem już nie sadzić w ilości hurtowej, ale mniej i bardziej o to dbać: wycinać darń i ściółkować, bo za duże są straty mimo dość taniego materiału nasadzeniowego vs. większe drzewka.
Postanowiłem już nie sadzić w ilości hurtowej, ale mniej i bardziej o to dbać: wycinać darń i ściółkować, bo za duże są straty mimo dość taniego materiału nasadzeniowego vs. większe drzewka.
3.
Jednak największe straty jakie poniosłem na wiosnę to malina i borówka. Jesienią posadziłem na przygotowanym pasie ziemi maliny (60szt) i pod lasem borówkę (40szt) .
Niestety nic się nie przyjęło. Maliny sadzonki były dość
suche, a na działce nie było wody aby je przygotować przed posadzeniem i później
podlać i nic nie wzeszło. Z borówką jestem zaskoczony, bo były to dość dobre
choć małe sadzonki w pojemnikach. Niestety na wiosnę miałem wymrożone wszystko
mimo, że wyściółkowałem korą – mimo wszystko uważam, że to przez brak wody, więc studnia jest niezbędna. Do tej pory moja największa porażka i
strata finansowa. W tym roku postanowiłem poprawić te nasadzenia.
4.
4.
Zaplanowałem w 2014 jedną sporą inwestycję, a mianowicie
wykopanie studni.
W kwietniu zamówiłem studniarzy i wykopali mi studnię
głębinową – 34m (koszt 3700zł). Oczywiście kupiłem do niej pompę i tu zaczął się problem –
pompa nie pompowała (pożyczałem agregat prądotwórczy od rodziny). Pompę oddałem
do reklamacji, reklamacja nieuzasadniona tak mi odpisał serwis, bo im działa.
No patrz a u mnie na 34m pompa nie działa i kop się pan tu z koniem. Na
mniejszej głębokości działa. Ale udało się sprzedać, oczywiście poniżej
kosztów. Człowiek założył ją w studni z kręgami i mu pompuje. Ja kupiłem nową,
lepszą pompę (koszt 600zł + oprzyrządowanie 200zł). Tym razem sukces – pompa pompuje jak należy i drzewa zostały podlane ale pierwszy raz w połowie sierpnia 2014 roku. Na szczęście pogoda była
dość zmienna i czasem padało, więc mi nic nie uschło, ale drzewka dość wymęczone były przez suszę. Tak więc studnia jest i na działce też jest woda, więc sukces.
5.
5.
Na działce mam słup energetyczny, więc przez znajomego
złożyłem podanie o podłączenie prądu. Dostałem już umowę, więc za rok powinni
podłączyć prąd.
Na jesień 2014 mam zaplanowane aby posadzić kolejny raz maliny (tym razem z pojemnika i będę dbał o wilgotność) oraz borówkę.
Zmniejszę ilości: malin 30 szt, borówek 20 szt.
Dodatkowo posadzę jeszcze kilka porzeczek w międzyrzędziach w sadzie i
dodatkowych drzewek jak: morwa, pigwa etc.
Mam plan również na posadzenie 5 szczepionych orzechów
włoskich już we wrześniu. Muszę tylko zamówić glebogryzarkę z ciągnikiem od
znajomego aby przygotował mi ziemię pod nasadzenie.
Wracając do sadu, to drzewa mam wyściółkowane kartonem po nasadzeniu a reszta ziemi to dość swobodna łąka (dosypywałem tam nawet różnych nasion łąkowych aby zachować różnorodność + koniczyna). Na razie kosiłem raz w lipcu i wyściółkowałem sianem wszystkie drzewa w sadzie (sad ma około 1.000m2).
Na prace na działce przeznaczam zazwyczaj tylko soboty i to
tylko niektóre, więc zawsze jest więcej roboty i planów niż czasu, więc
niestety pewne rzeczy wychodzą mi „po łebkach”. Tym razem jednak się przyłożę
do malin i borówki, bo ta porażka mnie najbardziej boli (no i stracone sadzonki
drzew leśnych liściastych).
Na pocieszenie tylko napiszę, że jesienią posadziłem jeszcze
5 krzewów aronii i 3 jagody kamczackiej w zeszłym roki i te sadzonki żyją i
nawet się rozwijają.
Ale co z tymi malinami?
Chcę zwiększyć żyzność ziemi w sposów permakulturowy. Mam
dostęp do przekompostowanych wiórów. Dosypię ich na miejsce sadzenia malin,
przykryję to skoszonym sianem i przeprocesuję glebogryzarką aby wymieszać to z
ziemią i zielonką aby przygotować pod nasadzenie.
A borówka?
Zrobię to samo, ale zostało jeszcze trochę kory po
ściółkowaniu, więc to też pójdzie pod glebogryzarkę. Kupię trochę większe
sadzonki borówki może łatwiej przezimują, może dodatkowo je okryję agrowłókniną
na zimę, zobaczę.
Więc do roboty!