czwartek, 22 stycznia 2015

Budowa studni głębinowej w siedlisku

Miałem spory dylemat gdy potrzebowałem wody na mojej działce. Siedlisko jest położone na glebie V-VI klasy (bynajmniej było jakieś 15 lat temu, od tamtego czasu leży odłogiem więc trochę mogło się poprawić), głębiej są piaski, żwiry, więc przepuszczalność gleby bardzo duża, więc i problem z wodą.
Postanowiłem, że woda na działce musi być bo inaczej nic mi się nie uda wyhodować w tych warunkach. Poniosłem kilka porażek – patrz maliny i borówka, więc decyzja była jednoznaczna.
Dylemat pojawił się przy pytaniu skąd tę wodę wziąć. Obok działki biegnie wodociąg, więc woda jest blisko i łatwo można ją podłączyć. Natomiast biorąc pod uwagę mój nonkonformizm i postawę wobec systemu, więc postanowiłem, że nie będę go karmił i wybuduję sobie studnię głębinową, bo:
- nie będę płacił za usługę przesyłową wody
- woda ze studni głębinowej jest tańsza w eksploatacji (koszt energii pompy wydobywającej wodę)
- woda ze studni głębinowej jest zdrowsza (to jeszcze sprawdzę, bo nie robiłem badań wody z mojej studni), bez chloru i innej chemii uzdatniającej wodę w oczyszczalniach, dzięki temu powinna lepiej służyć ludziom i roślinom
- nie płynie kilometrami przez rury tylko tryska bezpośrednio z ziemi (prawie J), co uważam, że też wpływa na jej jakość.

Jak się do tego zabrałem?
Firmę studniarską znalazłem przez znajomego.
Zadzwoniłem do człowieka, porozmawialiśmy, ustaliliśmy wstępnie koszty i ruszamy.
Ekipa pojawiła się w pewnego szarego, kwietniowego dnia na działce, wyznaczyliśmy miejsce gdzie ma być studnia i zaczęło się kopanie.
Zdziwiło mnie to, że nie szukali wody z różdżką, nie robili jakiego próbnego odwiertu etc. Szef powiedział, że woda będzie na pewno między 30-40m, może płycej ale nie gwarantuje odpowiedniego pokładu. Byłem wobec tego trochę sceptyczny bo skąd on to może wiedzieć będąc na mojej działce po raz pierwszy.

Panowie, wiercili, wiercili i wiercili, co kilkanaście minut miętolili w palcach wodę z piachem która pojawiała się z odwiertu, cmokali, mlaskali, drapali się po głowie i wreszcie na 36m powiedzieli, że to już.


Włożyli do odwiertu rurę pvc z filtrem a następnie pompę i woda zaczęła lecieć. Leciała godzinę, może dwie z podobnym ciśnieniem, była trochę brudna ale z każdą minutą stawała się bardziej przejrzysta, więc stwierdzili, że jest dobrze – rozliczyliśmy się, a panowie potwierdzili, że dają gwarancję na robotę. Pozostało mi tylko skompletować pompę z elementami do przesyłu wody i mam źródło!

Łatwo nie było, bo biorąc pod uwagę, że jestem laikiem, mieszkającym w bloku w wielkim mieście nigdy takimi sprawami technicznymi się nie interesowałem, ale, że jestem jak każdy człowiek zwierzęciem inteligentnym, a do dyspozycji mam niemal nieograniczoną wiedzę całego świata przynoszoną mi przed nos przez wujka Googla, zmonowałem pompę i resztę elementów. Oczywiście miało to być połączenie jakości z korzystną ceną. Niestety jak się okazała za bardzo skupiłem się na korzystnej cenie a mniej na jakości i dostałem to co wybrałem. Pompa była słaba (SKM 150),
mimo, że miała być silna- miała podnosić z 80m, a na 30m po prostu zdychała lub nie mogła ruszyc słupa wody. Na poczatku myślałem, że nie mam wystarczająco wody w studni i pompa się wyłącza. Oddałem ją do serwisu gwarancyjnego. Dokładnie opisałem problem (działa do 10m, później słabo lub wcale), mistrzowie sprawdzili na swoich maszynkach, że parametry są ok, więc pompa ok. No patrz a u mnie w praktyce, w studni nie działa a u nie go w tabelce działa – i kto ma racje? Przez takie podejście naukowo-teoretyczno-wąskotorowe człowiek zaczyna wątpić we własne doświadczenie. Co ja robię źle, może jestem jakiś niedorozwinięty i źle podłączam tę pompę, wody nie ma, czy jakieś wodniki studzienne zatykają pompę. Podjąłem ryzyko – sprzedają tę pompę, skoro serwis tweirdzi, że jest dobra to z czysym sumieniem mogę ją sprzedać. I sprzedałem człowiekowi do studni kręgowej z której z kilku metrów miał pompować wodę – no i właśnie do tego ta pompa się nadawała. Oczywiście straciłem na tym biznesie kilka stówek, ale się zawziąłęm i kupiłem niewiele droższą pompę (SC 3/19 230 V),
a idealną w działaniu.
No i okazało się, że jednak doświadczenie, a nie tabelka w excelu ma rację, ach ten świat. Od tej pory mam super działającą pompę i pody pod dostatkiem. Na działce nie mam prądu (jeszcze, bo tu akurat się przełamałem i złożyłem wniosek o podłączenie, umowa już podpisana, mają podłączać w 2015), więc używam agregatu na benzynę do pompowania, ale mimo wszystko, jest to korzystne. Studnię obudowałem sobie kręgiembetonowym (małym) nałożyłm na to betonową pokrywę z włazem metalowym i pełne bezpieczeństwo sprzętu jest.
Podsumowując:
- koszt wywiercenia studni wraz z osprzętem: 3800zł
- pompa wraz z niezbędnemi elementami (odpowiedniej długości przewód zasilający) rura do wody, etc: około 1000zł
- obudowanie studni kręgiem betonowym z włazem: 250zł
Łącznie: 5050zł
Jak widać kawał grosiwa, mam więc nadzieję, że studnia ostanie się dla potomnych.
W tym roku jej kolejny poważny test – jak sobie poradziła pompa w studni przez zimę.

Oby do wiosny!